Czasami świat mi podpada. Uparcie pokazuje mi same swoje złe strony. Niemiłych ludzi, niepokojące wydarzenia, frustrujące sytuacje. W takiej sytuacji niezbędny jest poprawiacz nastroju i zakrzywiacz rzeczywistości. Taki, który udowodnia, że na świecie istnieje jakiekolwiek dobro, nie wymaga ogromnego skupienia i nie jest skomplikowany.

Kompromitujące wyzwanie: kiedyś czymś takim był dla mnie świetnie trzymający się w ramówce Polsatu „Dom nie do poznania” (Extreme Makeover: Home Edition). Na moje usprawiedliwienie: byłam wtedy o jakąś połowę młodsza. 

A dziś… dziś to Netflix przychodzi mi na ratunek. I to z produkcją znakomitej jakości.

najlepszy poprawiacz nastroju na netflixie, queer eye

Wyobraź sobie show, w którym ludzie:

  • są dla siebie mili (ale nie z przymusu, widać w tym całkowitą naturalność)
  • dbają o siebie…
  • ale dbają też o innych
  • widzą we wszystkich ich najlepsze strony
  • pomagają innym stać się lepszą wersją siebie nie krytykując teraźniejszej
Jonathan Van Ness, Antoni Porowski, Tan France, Bobby Berk, and Karamo Brown from Queer Eye

Wyobraź sobie show, w którym piątka facetów:

  • w najmniejszym stopniu nie kryje się z byciem gejami
  • zaraża pozytywnym podejściem
  • skacze po ekranie
  • rzuca absurdalne, przezabawne uwagi
  • zarzuca włosami i wygląda wspaniale
  • pomaga innym zmieniać ich życia
  • dzieli się swoimi historiami
  • przekonuje cię, że jesteś super taki, jaki jesteś

To jest właśnie Queer Eye. I ja nie będę pisać już nic więcej. Nie potrzebujesz w tej chwili moich słów, tylko Netflixa.