Trzeci dzień Bookathonu, trzecia książka i kolejne wyzwania do odhaczenia. Tym razem: lato z kryminałem & książka z twoim zawodem. Lato z kryminałem rozumie się samo przez się, gdzie jednak w tym wszystkim „mój zawód”?

        Anegdota time. Od wczesnego dzieciństwa miałam skłonność do doszukiwania się ukrytych (czytaj: nieistniejących) znaczeń. Doskonale pamiętam wakacje, które upłynęły pod znakiem rozszyfrowywania metalowych liter E.Z. umieszczonych na szczycie bocznej ściany domu moich dziadków. Pierwsze wyjaśnienie, które mocno młodocianej Weronice nasunęło się na myśl (że to inicjały dziadka, który ten dom wybudował) okazało się dla niej zbyt mało emocjonujące, wypełniła więc cały notatnik pomysłami i spekulacjami na temat tego, co może się za tym wszystkim kryć. Takich przykładów można by mnożyć i mnożyć… 🙂 Zawsze czułam jakiś pociąg do detektywistycznej roboty, chociaż przez ignorowanie nudnych rozwiązań raczej bym się w takiej pracy nie sprawdziła… Na szczęście wyzwanie wspominało też o zawodzie wymarzonym. 🙂

czytaj dalej

        „Wołanie kukułki”, co wiedzą już chyba wszyscy niemieszkający pod kamieniem ludzie, to kryminał autorstwa J.K. „Galbraith” Rowling. Prywatny detektyw to Cormoran Strike, były wojskowy bez kawałka nogi, a sprawa – (podobno) samobójstwo supermodelki. Na drugim planie (chociaż usilnie walczy o znalezienie się na pierwszym) pojawia się też Robin Ellacot, która współdzieli ze mną miłość do detektywistycznych klimatów, a także właśnie się zaręczyła. Cormoran natomiast próbuje stanąć na półtorej nogi po niedawnym rozstaniu. Robi to jednak dość powoli i póki co sypia na polowym łóżku we własnym biurze.

Doceniam

język – precyzyjny, ale lekki, uwodzący czytelnika. Napięcie – powoli narastające wraz z każdym kolejnym rozdziałem. Postaci – które są tak żywe, że mogłyby sfrunąć z kartek.
Tak, te wszystkie zalety można by wymienić pod dowolną książką z serii o Harrym Potterze. Rowling nadal pozostaje gwarancją jakości. (Proszę, niech to się nie zmieni wraz ze zbliżającą się premierą „Przeklętego dziecka”.) Nie znaczy to jednak, że Cormoran ma z Harrym cokolwiek wspólnego, „Wołanie kukułki” to zupełnie odrębna i broniąca samą siebie książka. Doceniam także zgrabne balansowanie pomiędzy szczegółami śledztwa a odkrywaniem szczegółów z życia głównych bohaterów. Części „nieśledczej” była tu idealnie odmierzona ilość.  

Narzekam

na wolny początek – z jego winy niełatwo było mi wpaść w książkę oraz na nierówne tempo akcji, przez które moje zainteresowanie lekturą czasem zanikało. 

Post sponsoruje Biblioteka Raczyńskich, która zaopatrzyła mnie w sfatygowany egzemplarz „Wołania kukułki”.
Biblioteka ta jest doskonale świadoma tego, kto kryje się za nazwiskiem Galbraith. 🙂

Moje wrażenia

„Wołanie kukułki” to nie odcinanie kuponów, a dobrze napisany klasyczny kryminał oraz przyjemna lektura – nawet dla osoby, która w kryminałach się nie zaczytuje. (Dla osoby, która to robi również – przetestowane na rodzinie i znajomych). Rowling nie bawi się w szokowanie czytelnika, skupia się na śledztwie i rzeczowo do niego podchodzi. Nie lubię epatowania przemocą i drastycznymi szczegółami, ta metoda wpasowała się więc w moje gusta. To była dobra powieść na wypełnienie nudnego dnia. 

Instrukcja obsługi „Wołania kukułki”

Wyspać się w dniu poprzedzającym lekturę i zadbać o wypoczęty umysł. Zarezerwować kilka godzin, przygotować przekąski, następnie – zacząć czytać. Nie decydować o losie książki po pierwszych 50 stronach (klimatyczne, lecz jeszcze nie wciągające), przeczytać kolejnych 30. A potem, nie wątpiąc już, całą resztę.   

Bookathon to tygodniowe wyzwanie książkowe. Uczestnik ma za zadanie przeczytanie pozycji wpisujących się w wymyślone przez organizatorów kategorie. Wyzwań jest siedem, sześć z nich narzuca wybór książki, a siódme namawia do przeczytania 1500 stron w czasie trwania maratonu. Wyzwania to: wakacje z duchami; rozpoczęcie lub dokończenie seriiautor o twoim imieniu lub inicjałach, lato z kryminałem, książka z twoim zawodem, wakacyjna miłość. Przeczytałam już 979 stron. Dziś trwa trzeci dzień Bookathonu.